TOPORTAL nr 20240625
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
POWRÓT
POWRÓT
Wtorek, 04-06-2024

Wywiad z Prezydentem RP w Radiu RMF FM.

Robert Mazurek, RMF FM: Dzień dobry, kłaniam się nisko. Prezydent Andrzej Duda zaprosił nas do Pałacu Prezydenckiego. Dzień dobry, Panie Prezydencie.

Prezydent RP Andrzej Duda: Dzień dobry, Panie Redaktorze. Witam naszych widzów i słuchaczy.

Oglądał Pan festiwal w Opolu? Okazuje się, że jest Pan niebywale popularną postacią.
To bardzo się cieszę.

Oraz przedmiotem żartów, kpin, szyderstw.

Polityk musi być nastawiony na to, że jest krytyka. I przyjmować tę krytykę ze spokojem, a jak trzeba, to i z uśmiechem. Kabaretowo można przyjmować z uśmiechem.

Ale generalnie - tak poza wszystkim innym - to Pana wkurza czy też traktuje Pan to jako? No, wliczył Pan to w koszta: "Jestem Prezydentem, to tak musi być"?

Każdy rozsądny polityk, który ma doświadczenie, powie, że to wspaniale, że mówią o nim. I właściwie nieistotne, co mówią, ważne, że nazwiska nie mylą (śmiech).

Nie mylili, nie mylili. Dobrze, to tyle o festiwalu w Opolu, którego zresztą - przyznam - nie śledziłem zbyt uważnie. Porozmawiajmy o tym, co teraz się dzieje. Pan wczoraj brał udział w kampanii wyborczej. Dzisiaj będzie Pan brał udział w kampanii wyborczej. Co się stało z hasłem "Prezydent wszystkich Polaków"? Już jest nieaktualne? Bo teraz ważne jest to, żeby wygrał Wojciech Kolarski, żeby wygrało Prawo i Sprawiedliwość?

Nie, przede wszystkim zacznijmy od tego, że wspieram mojego przyjaciela, Wojciecha Kolarskiego, rzeczywiście w jego staraniach o mandat do Parlamentu Europejskiego. I mam nadzieję, że mieszkańcy Wielkopolski to zaufanie mu powierzą. Bo jest to człowiek, który pracował ze mną przez ostatnie dziewięć lat tutaj, w Pałacu Prezydenckim. Zdobył ogromne doświadczenie, także w polityce międzynarodowej. Widział wiele.

Wcześniej pracował z Panem w Krakowie.

Tak, znamy się z Wojciechem ponad 40 lat, poznaliśmy się jako mali chłopcy. Natomiast rzeczywiście przez ostatnie ponad 14 lat pracujemy ze sobą na co dzień. Wojciech był dyrektorem moich biur poselskich, także w czasie, kiedy byłem w Parlamencie Europejskim, więc te zagadnienia europarlamentarne zna znakomicie. Ale przede wszystkim faktycznie był tutaj, w tej wielkiej polityce międzynarodowej, przez ostatnie lata i - co ja bardzo mocno podkreślam - rozumie, co to znaczy interes Rzeczypospolitej. A dla mnie to jest najważniejsze.

Dobrze, Panie Prezydencie. Ale ja nie pytałem o Wojciecha Kolarskiego i jego zalety. Pytałem o to, że podkreślanie przez Pana - także w naturalny sposób wynikający z tego, że to Pan jest Prezydentem - tego, że Pan jest Prezydentem wszystkich, nagle staje się jakąś fikcją. Bo Pan bierze udział w kampanii wyborczej po stronie jednej partii.

Tak jak powiedziałem: wspieram człowieka, który - uważam - ma znakomite kwalifikacje do tego, żeby zostać polskim przedstawicielem w Parlamencie Europejskim. I mam nadzieję że mieszkańcy Wielkopolski - niezależnie od swojej afiliacji politycznej, niezależnie od swoich przekonań - to zadanie mu powierzą. Bo jest to człowiek, który znakomicie jest do tego przygotowany i znakomicie się do tego nadaje.

Proszę się nie gniewać, ale znów Pan mówi o Wojciechu Kolarskim. Ja - oczywiście przy całym szacunku dla Pana Ministra Kolarskiego i w uznaniu dla jego licznych zasług etc., etc. - pytam o Pana. Dlaczego Pan zdecydował się zaangażować w kampanię wyborczą?

Przede wszystkim to jeżdżę i rozmawiamy o bieżących problemach. Bo ja mówię o tym, co dzisiaj jest interesujące dla Polski i dla Wielkopolski. A myślę, że bardzo interesującą kwestią są inwestycje i to, jakie mamy szanse na ich realizację - zwłaszcza te największe o charakterze, powiedziałbym, strategiczno wręcz dziejowym. Czyli takie jak Centralny Port Komunikacyjny, takie jak rozwój sieci kolejowej szybkiej kolei, takie jak rozwój polskich portów czy budowa elektrowni atomowych w Polsce. To są te tematy bieżące, o których w tej chwili rozmawiamy, o których prowadzimy dyskusje.

I to jest dla mnie w zasadzie cykl normalnych spotkań. Bo ja takie spotkania przecież prowadziłem od początku swojej prezydentury, że jeździłem w różne miejsca Polski i rozmawiałem z ludźmi o sprawach bieżących, pytałem ich o problemy, mówiłem im o tym, jakie są moje zamierzenia, co chciałbym zrealizować. I w zasadzie zasięgałem ich opinii w tych sprawach. Na tym w istocie w ogromnej części polegała moja prezydentura. I na tym też polegało wcześniej moje zwycięstwo w wyborach prezydenckich.

Nosi Pan jeszcze odzież patriotyczną firmy Red is Bad?

Noszę różną odzież. Staram się nosić odzież polską. Firma Red is Bad to jest polski producent odzieży. Tak, oczywiście zdarza mi się nosić ich ubrania.

Pytam dlatego, że nagle się okazało, że również dzięki temu, że to Pan i Premier Morawiecki nosicie odzież tej firmy, tak się dziwnie złożyło, że właściciel tej marki zyskał wiele kontraktów w czasie pandemii, zarobił ponad pół miliarda złotych. Dobrze, może nie zarobił formalnie - tyle wynosiły kontrakty. Nagle się okazuje, że to już nie tylko odzież, ale również? no wszystko, w zasadzie wszystko. To jest człowiek od wszystkiego. Nie zastanawia Pana ta zadziwiająca kariera?

Szczerze mówiąc, dowiedziałem się o tej sytuacji wczoraj z mediów. Nie wiedziałem o tym. Natomiast cóż - każdy inny producent odzieży w Polsce mógł produkować atrakcyjne, ładne koszulki w związku z kolejnymi rocznicami Powstania Warszawskiego. Ale jakoś inni tego nie robili. Akurat firma Red is Bad rzeczywiście te koszulki co roku produkowała. I ja te koszulki rzeczywiście nosiłem.

I każdy mógł liczyć później na taką życzliwość ze strony rządzących?

Nie wiem, trudno mi jest na to pytanie odpowiedzieć, Panie Redaktorze. Tak jak powiedziałem: wczoraj się o tym dowiedziałem. Mój jedyny kontakt z firmą Red is Bad to było rzeczywiście noszenie ich odzieży, którą mam w swojej szafie. Tak, nie ukrywam tego, owszem.

Czy zaakceptuje Pan, podpisze Pan ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa? Poprawki Senatu były ukłonem obecnej władzy w stronę Pałacu Prezydenckiego, w Pańską stronę.

Zacznijmy od tego, że podstawowym elementem, nad którym zawsze się pochylam z racji oczywistych obowiązków urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej, jak i w ogóle głowy państwa, jest kwestia zgodności z konstytucją. Tutaj, w tej ustawie, nadal jest absolutnie gigantyczna wątpliwość pod tym względem, a mianowicie: przerwanie kadencji obecnej Krajowej Rady Sądownictwa. Bo tam jest wyraźnie powiedziane, że w momencie, w którym wybór nowej Krajowej Rady Sądownictwa zostanie dokonany, to po prostu przerywa się kadencję członków obecnej Krajowej Rady Sądownictwa. I to jest sytuacja, która budzi ogromne wątpliwości od strony konstytucyjnej.

Poza tym?

Ale tam jest jednak wola kompromisu. Bardzo wyraźna. To znaczy pierwotny projekt mówił, że tylko - jak ja to mówię - paleosędziowie mają prawo kandydować, a neosędziowie nie. Teraz zrównano tych sędziów.

Panie Redaktorze, ale tak w ogóle, przepraszam - jakiego kompromisu? Przecież ostatnio Komisja Europejska zakończyła procedurę z art. 7, powiedziała, że wszystko jest w Polsce w porządku, powiedziała, że praworządność w Polsce została już przywrócona. Nie ma potrzeby żadnego zmieniania prawa. Okazało się, że już jesteśmy praworządnym państwem! Nie stawiano żadnych warunków. Przecież Komisja Europejska nie powiedziała?

Czyli nie ruszajmy ustawy o KRS-ie?

Ja nie widzę potrzeby zmieniania ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa w tej chwili. Skoro Komisja Europejska tyle krzyczała na temat tego, że to między innymi właśnie jest naruszenie praworządności. A w tej chwili się okazuje, że już nie.

Ale to jest trochę trolling - proszę się nie gniewać, Panie Prezydencie.

Ale takie są fakty, Panie Redaktorze.

Pan mówi tak: "Tak, macie pieniądze z KPO, bo już nie ma żadnych problemów. To ja wam nie podpiszę ustawy".

Nie, nie, nie, nie, nie - to nie jest kwestia "macie pieniądze z KPO". To jest kwestia tego, że Komisja Europejska oficjalnie zamknęła sprawę naruszenia praworządności w Polsce, kończąc postępowanie w trybie art. 7. W związku z powyższym stwierdziła, że Polska w tej chwili przywróciła wszystkie - jej zdaniem - już warunki praworządności. Nie ma potrzeby dokonywania żadnych zmian.

I to jest Pańskie stanowisko: nie ma potrzeby dokonywania zmian.

Tak stwierdziła Komisja Europejska.

A Pan się z tym stanowiskiem - jak słyszę - zgadza.

A ja się uśmiecham. Dlatego że - jak się okazuje - wystarczyło zmienić w Polsce władzę, żeby zdaniem Komisji Europejskiej przywrócić praworządność. To bardzo specyficzne podejście, jeżeli chodzi o demokrację.

Kiedy zapadnie decyzja ostateczna w sprawie Pańskiego podpisu lub jego braku? Ja wiem, że tak naprawdę na razie ta ustawa jeszcze nie trafiła na Pańskie biurko.

Kiedy przyjdzie na to czas.

Dobra. Panie Prezydencie, pozwoli Pan, że zacytuję słowa Ministra Spraw Wewnętrznych, Tomasza Siemoniaka, który powiedział, że w ciągu ostatnich kilkunastu dni dokumenty o Tomaszu Szatkowskim - ambasadorze Polski przy NATO - dotarły do Prezydenta: "Spodziewałem się, że ta sprawa będzie załatwiona w taki sposób, że nie będzie zamieszania. Szatkowski nigdy nie powinien zostać ambasadorem i jak najszybciej powinien wrócić do Warszawy". Co to oznacza? Dostał Pan kompromitujące Ambasadora Szatkowskiego dokumenty?

Dostałem dokumenty, ale absolutnie nie są to dokumenty, które - w moim przekonaniu - w jakikolwiek sposób kompromitowałyby Ambasadora Szatkowskiego. Ponieważ zostały mi one przesłane w trybie niejawnym, w związku z powyższym nie mogę absolutnie w żaden sposób nawiązywać do ich treści. Mogę powiedzieć tylko tyle, że treść tych dokumentów nie ma nic wspólnego z funkcją, którą Pan Ambasador w Brukseli przy Sojuszu Północnoatlantyckim, przy Kwaterze Głównej NATO pełnił dla Polski przez ostatnie lata. Pełnił zresztą bardzo dobrze, odnosząc tam sukcesy. W tej chwili zajmuje się przygotowaniem szczytu NATO - zbliżającego się, który jest już za miesiąc - i nagle jest w tej chwili próba siłowego de facto usunięcia go z Brukseli, odwołania go z funkcji.

No nie siłowego, tylko w normalnej procedurze, jak próbują.

A to nie jest normalna procedura.

Normalna procedura jest taka, że jak się kończy kadencja, to się kogoś odwołuje. Pan nie chce się zgodzić na to, by Ambasador Szatkowski został odwołany.

Panie Redaktorze - po pierwsze - formalnie nie ma kadencji ambasadorów. Przyjmujemy, że?

Trwa cztery lata.

Przyjmujemy, że trwa trzy, cztery lata. To po pierwsze.

A Ambasador Szatkowski jest od pięciu.

Tak. I ja powiedziałem Panu Ministrowi Sikorskiemu kilka miesięcy temu - tak samo zresztą jak Panu Premierowi Tuskowi - że, oczywiście, jestem otwarty na tę zmianę, tylko trzeba działać rozsądnie. Tak jak kiedyś, kiedy w 2016 roku Pan Ambasador - wtedy - Najder desygnowany przez Donalda Tuska i jego rząd w 2011 roku do NATO po pięciu latach pracy nie był przeze mnie odwoływany, ponieważ chodziło o to, żeby przygotować szczyt NATO, który odbywał się w Warszawie. I dopiero po szczycie NATO dokonaliśmy tej zmiany w normalnym, zwykłym trybie, kiedy - jak to mówimy - robota została wykonana. Zresztą dobrze wtedy wykonana przez Ambasadora Najdera.

Tak samo również i tutaj. Nie widzę żadnego uzasadnienia - kompletnie żadnego - dla odwołania Pana Ambasadora Szatkowskiego tuż przed szczytem NATO. Budzenia tym samym zdumienia wśród naszych sojuszników, którzy nie bardzo wiedzą, o co chodzi, bo nikt takich rzeczy nie robi, żeby ambasadora z Brukseli odwoływać na miesiąc przed najważniejszym w roku spotkaniem sojuszników.

Panie Prezydencie, wrócę do tych dokumentów. Czy one nie zatrwożyły Pana? No bo jak ja słyszę Ministra Spraw Wewnętrznych, który już w kolejnym wywiadzie mówi, że to są dokumenty o tej mocy, że okazuje się, że Tomasz Szatkowski nigdy nie powinien zostać ambasadorem, to zastanawiam się, o co chodzi. To jest groźny agent sowiecki czy ktoś taki?

Nie, Panie Redaktorze, nie - nie zatrwożyły. I powtarzam jeszcze raz: z wykonywaniem przez Pana Ambasadora Szatkowskiego jego misji w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego w Brukseli nie mają one nic wspólnego i nie odnoszą się w ogóle do tego.

Marcin Mastalerek będzie Pańskim następcą w Pałacu Prezydenckim? Wystartuje w wyborach prezydenckich?

Panie Redaktorze, nie wiem, kto wystartuje w wyborach prezydenckich, ale jedno mogę powiedzieć na pewno: wierzę w to głęboko, że moim następcą będzie ten, kogo wybiorą Polacy.

Tak czy owak się tak stanie, Panie Prezydencie. Będzie Pan wspierał Marcina Mastalerka w staraniach o wybór na urząd Prezydenta?

Zobaczymy. To znaczy?

Pytam, bo parę dni temu Pan Marcin Mastalerek powiedział, że ludzie go namawiają. Może Pan go namawia, Panie Prezydencie?

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że każdy polityk, który rzeczywiście idzie do polityki, żeby zajmować się sprawami publicznymi - jak ja to się uśmiecham - ma buławę prezydencką w plecaku. To znaczy powinien być nastawiony na to, że jest gotów pełnić najwyższy urząd w państwie. I w związku z tym, jeżeli są takie propozycje, to - oczywiście - zawsze taką propozycję należy rozważyć. No ja jestem tego najlepszym przykładem. Przecież nikt się nie spodziewał jesienią w 2014 roku, że Andrzej Duda może zostać wskazany jako kandydat Prawa i Sprawiedliwości na urząd Prezydenta. A jednak tak się stało.

Czy konflikt o ambasadorów nie pokazuje takiego uporu, który trudno zrozumieć Polakom? Minister Sikorski mówi: "To rząd prowadzi politykę zagraniczną i powinien mieć do tego ludzi, do których ma zaufanie". A Pan pokazuje konstytucję, w której jest napisane, że to Pan powołuje i odwołuje ambasadorów. I możecie tak trwać, Panowie, przez cały rok.

Przede wszystkim - wie Pan - Pan Minister Sikorski nie jest prawnikiem, w związku z czym jakby nie oczekuję od niego głębokiej znajomości prawa konstytucyjnego. Ale podstawowe czytanie konstytucji powinno być jednak - przynajmniej w niewielkim stopniu - domeną także i ministrów konstytucyjnych. I powiem tak: jest wyraźnie napisane, że obowiązuje nas wszystkich - to znaczy Prezydenta z jednej strony, ale także Premiera i Ministra Spraw Zagranicznych - zasada współdziałania.

Ta zasada współdziałania zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego - wywołanym zresztą przez Donalda Tuska w 2009 roku w słynnym sporze o krzesła, kiedy to próbował nie dopuścić do tego, żeby Prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyński reprezentował Polskę w Brukseli, odbierał mu samolot razem ze swoim ówczesnym przyjacielem, Panem Ministrem Arabskim - ten spór został rozstrzygnięty wtedy przez Trybunał Konstytucyjny. I Trybunał Konstytucyjny powiedział wyraźnie, że politycy pełniący te najwyższe funkcje w państwie są zobowiązani do współdziałania w sprawach międzynarodowych.

Ta zasada współdziałania obowiązuje również Pana, Panie Prezydencie.

Oczywiście, że tak. I ja jestem otwarty na to współdziałanie.

Jakoś tego nie widać, proszę wybaczyć.

Panie Redaktorze, w tej chwili mamy - niestety - do czynienia z sytuacją, w której strona rządowa łamie procedury nominowania dyplomatów na funkcje ambasadorskie, które obowiązują w Polsce i cały czas funkcjonowały od ponad chyba 30 lat. A mianowicie?

Tak? To ilu ambasadorów nowej władzy Pan w ciągu ostatniego pół roku wysłał, by reprezentowali Polskę?

A mianowicie, Panie Redaktorze, procedura do tej pory była bardzo prosta: wstępną propozycję kandydata na ambasadora do Prezydenta przesyłało Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Prezydent zazwyczaj pisał na takim dokumencie "zgoda" albo "brak zgody". I to wracało do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jeżeli była zgoda, to wtedy z taką wstępną zgodą Prezydenta następowało otwarcie dalszej procedury, czyli opinie komisji sejmowej i agrément w państwie, do którego ambasador ma być w przyszłości zgłoszony.

Procedurę znamy, dziękujemy serdecznie za ten wykład.

Obecnie próbuje się nominować ludzi na stanowiska ambasadorskie na siłę, bez wstępnej zgody Prezydenta Rzeczypospolitej, bez uzgodnienia z Prezydentem Rzeczypospolitej. Co oznacza, że w momencie, w którym zgłasza się takiego kandydata na ambasadora obcemu państwu, państwo wstępnie zgadza się na jego przyjęcie u siebie, a potem jest problem?

Panie Prezydencie, myśmy to już słyszeli od Pana.

...bo Prezydent ma odmienne zdanie, to Polska będzie kompromitowana na arenie międzynarodowej. Dotychczasowa procedura pozwalała tego uniknąć. Dzisiaj rządzący próbują stosować warianty siłowe po to, żeby - nie wiem - ominąć Prezydenta Rzeczypospolitej?

No dobrze, Panie Prezydencie, bardzo przepraszam, ale wielosłowie nie zastąpi odpowiedzi na pytanie. Odpowiedź na pytanie nastąpi, gdy Pan zechce posłuchać go najpierw. Czyli powiedzieć mi, ile nominacji ambasadorskich podpisał Pan w ciągu ostatniego pół roku?

Mamy 30 w tej chwili wakujących stanowisk ambasadorskich, to znaczy takich, które są w ogóle nieobsadzone. Nie ma tam w tej chwili polskiego ambasadora. Zazwyczaj Polska jest reprezentowana przez chargé d?affaires, czyli zastępców ambasadorów. Na żadną z tych placówek rząd - jak do tej pory - żadnego kandydata na ambasadora nie zgłosił.

Czyli Pan nie podpisał żadnej nominacji ambasadorskiej.

Podpisałem nominacje ambasadorskie dla kilku ambasadorów w międzyczasie. Przede wszystkim?

W ciągu ostatniego pół roku?

Tak. Przede wszystkim były to nominacje na placówki dodatkowe, obok głównej placówki, którą ambasador zajmuje.

Dobrze. Ale tak naprawdę to oznacza, że jeżeli ktoś jest akredytowany np. w Kenii, to dostaje również? Ja nie wiem, co jest obok Kenii. To znaczy ja wiem, jakie państwa leżą obok Kenii, ale nie wiem które? Uganda - zdaje się - podlega pod ambasadę w Nairobi na przykład. Czyli rozumiem, że Pan podpisał, że ktoś, kto jest ambasadorem w Kenii, jest przy okazji ambasadorem w Ugandzie.

Tak, podpisałem cały szereg tego typu nominacji.

No dobrze. Panie Prezydencie, a oprócz tego nie podpisał Pan żadnej nominacji dla żadnego nowego ambasadora. Ja nie mylę Ministra Sikorskiego z gołąbkiem pokoju, ale widzę, że również w tej sprawie także Pan postanowił pójść na wojnę i na zwarcie. I będziecie się tak bić, a my będziemy na to patrzeć.

Panie Redaktorze, absolutnie nie idę na żadne zwarcie i najlepszym tego przykładem jest właśnie Pan Ambasador Szatkowski, o którym mówił Pan na samym początku. Ja powiedziałem zarówno Premierowi, jak i Ministrowi Sikorskiemu: "Nie ma problemu, Pan Ambasador rzeczywiście jest już na placówce kilka lat, można dokonać rotacji. Uważam tylko, że należy to zrobić w normalnym terminie, czyli po zakończeniu szczytu NATO, kiedy ta część najważniejszej w roku pracy będzie zamknięta i zakończona". Nie rozumiem, dlaczego jest odwoływany w tej chwili.

Podpisał Pan nominację dla nowego ambasadora przy Unii Europejskiej? Zgodził się Pan, że rząd powinien mieć tam swojego reprezentanta, ale nie podpisał Pan nominacji.

Ale podpisałem odwołanie poprzedniego ambasadora, bo tak ustaliłem z Panem Premierem Donaldem Tuskiem. Ale równocześnie wtedy z Panem Premierem Donaldem Tuskiem ustalałem, że rozumiem, że są również i placówki prezydenckie, czyli te, w których Prezydent reprezentuje Polskę w organizacjach międzynarodowych.

Co to za podział?

To jest NATO i to jest Organizacja Narodów Zjednoczonych. I w tej chwili właśnie jest próba bez żadnego uzgodnienia ze mną odwołania ambasadora przy NATO. I tak naprawdę Pan Premier Tusk łamie ustalone pomiędzy nami zasady.

Panie Prezydencie, czy to nie jest przypadkiem jednak tak, że staje się Pan - czy dlatego, że Pan tego chce, czy dlatego, że taka jest logika politycznych wydarzeń - staje się Pan po prostu obrońcą pisowskiego stanu posiadania? Obrońcą nominowanych przez PiS ambasadorów, obrońcą mediów publicznych, które PiS przejął, a teraz przejęła je, odbiła od PiS-u nowa koalicja? Obrońcą stanu posiadania PiS-u w prokuraturze i w sądach?

Przede wszystkim, Panie Redaktorze, zacznijmy od tego, że ja jestem obrońcą ładu konstytucyjnego i ładu prawnego, ponieważ?

Mam wrażenie, że już z Panem na ten temat rozmawiałem, wykazując, że czasami nie był Pan tutaj szczególnie aktywny.

...ponieważ mnóstwo spośród tych działań - np. usunięcie Prokuratora Krajowego i próba powołania na to miejsce nowego - odbyły się jako absolutne bezprawie. Chcę to z całą mocą powiedzieć. To jest całkowite, kompletne bezprawie. Nawet Naczelna Rada Adwokacka odmówiła wysłania swojego przedstawiciela na ten - jak to nazwano - tzw. konkurs na Prokuratora Krajowego, ponieważ był on pozbawiony jakichkolwiek podstaw prawnych, był prowadzony po prostu bez żadnego oparcia w obowiązujących przepisach, zupełnie poza ustawą.

No dobrze, ale wie Pan co - Pan jest prawnikiem, Pan nas może teraz zalać argumentami czysto prawnymi, natomiast rozmawiam z ludźmi...

Panie Redaktorze, powiem krótko: praworządność w Polsce naruszana jest dopiero w tej chwili tak naprawdę.

A wcześniej nie była.

Wcześniej nie była. Bo wcześniej wszystko było ustalane na demokratycznych zasadach i wszystko się opierało na ustawach, a nie na zarządzeniach Pana Premiera i na widzimisię ministrów.

To znaczy - to teraz ten rząd narusza praworządność, a Bruksela jest na to ślepa.

Tak. Absolutnie zdecydowanie tak jest.

Jest Pan chyba w mniejszości z tym poglądem.

Być może, ale taka jest prawda.

No dobrze, tylko pozostaje mi w takim razie powiedzieć Panu tak: Pan będzie z tym zdaniem sobie tkwił, rząd będzie miał inne i będziemy żyli w kraju kompletnej dwuwładzy. Tak jak mamy Trybunał Konstytucyjny, którego ustaleń obecna koalicja nie chce przestrzegać i zauważać, tak będziemy mieli - nie wiem - za chwilę nowy Sąd Najwyższy, bo oni sobie przegłosują ustawę, której Pan nie podpisze. Ale i tak to zrobią.

Mamy bardzo specyficzną sytuację, Panie Redaktorze. Przez poprzednie osiem lat - od 2015 roku, od jesieni - mieliśmy dwa kolejne parlamenty, w których zdecydowaną, samodzielną większość miała Zjednoczona Prawica, przyjmowała ustawy, głosowała. Przeciwko tym ustawom protestowano, ale to nie ma żadnego znaczenia, że protestowano. Był wynik wyborów, ten wynik wyborów był uznany, władza działała legalnie. Od samego początku do samego końca na zasadach demokratycznych, zgodnie z konstytucją przyjmując obowiązujące i ustanawiając obowiązujące prawo?

Pamięta Pan, jak rząd Beaty Szydło nie podpisywał...?

...i działając na podstawie tego prawa.

Pamięta Pan, jak rząd Beaty Szydło nie podpisywał wyroków Trybunału Konstytucyjnego?

Obecnie, Panie Redaktorze, mamy do czynienia...

Tego Pan nie pamięta.

...z władzą, która - widząc, że nie jest w stanie na zasadach ustawowych dokonać w Polsce zmian, bo nie jest w stanie przyjąć takich przepisów, jak by chciała - działa po prostu na zasadzie kompletnego bezprawia, rozwiązań siłowych.

Może ta władza wie doskonale, że ma również obrońcę interesów PiS-u w osobie Pana przed sobą. I dlatego nie jest w stanie żadnej ustawy przeprocedować jak należy.

Ja jestem przede wszystkim obrońcą interesów polskich. Bo te interesy polskie były bardzo dobrze realizowane przez poprzednie osiem lat.

Dobrze, Panie Prezydencie, ten spór o to, kto łamał konstytucję, pozostanie nierozstrzygnięty. Bo - jak sądzę - zależy on wyłącznie od sympatii politycznych.

Niestety, w ogromnym stopniu tak, jeżeli patrzy się na to, co mówili nie tak dawno, przez ostatnie lata koryfeusze prawa konstytucyjnego.

Niemniej prawdą jest, że tak jak rząd Beaty Szydło nie podpisywał orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, tak obecny rząd również tych orzeczeń nie podpisuje. Mamy więc ciało, które staje się fikcją. Oczywiście sędziowie pobierają wynagrodzenie, od czasu do czasu wydają jakieś decyzje, orzeczenia, ale to nie ma wpływu na to, co robią rządzący. No, do czego my doprowadziliśmy przez gorszący i coraz bardziej nużący Polaków spór między PiS-em a Platformą?

Fakt, zgadzam się z Panem, Panie Redaktorze, że ten spór momentami jest gorszący i z całą pewnością dla bardzo wielu Polaków nużący.

To czemu Pan bierze w tym udział?

Ale cieszę się, że jedną okoliczność Pan tutaj zdecydowanie podkreślił. A mianowicie, że wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego, jeżeli chodzi o procedurę i o to, skąd oni się biorą, nie zmienił się w istocie w ciągu ostatnich lat absolutnie.

Nie zmienił się.

I na takiej samej zasadzie wybierało kiedyś swoich sędziów, można byłoby powiedzieć, PO - prawda? - w latach 2007-2015, kiedy rządzili. I później tak samo na tych samych zasadach wybierał również i PiS. Tylko PO nie uznaje Trybunału, do którego sędziów wybrał PiS.

A PiS nie uznawał Trybunału, którym rządziła PO.

Nie, PiS uznawał. Tylko Beata Szydło odmówiła podpisania - o ile pamiętam - jednego orzeczenia.

Ostatnie pytanie to jest pytanie, czy wierzy Pan grupie skupionej wokół Zbigniewa Ziobry, która twierdzi, że w całej sprawie Funduszu Sprawiedliwości nie ma żadnej afery, jest to czysta polityka i atak na nich spowodowany chęcią zemsty? Czy też zauważa Pan, że co najmniej procedury były tam złamane?

Panie Redaktorze, ja powiem w ten sposób: ja nie uważam, że świat po którejkolwiek ze stron sceny politycznej składa się z aniołów - i nigdy tego nie twierdziłem, tak? Mogą być różne sytuacje i między innymi po to jest Centralne Biuro Antykorupcyjne i inne służby państwowe - ale przede wszystkim CBA - żeby takie rzeczy badać, czy przypadkiem nie mamy sytuacji korupcyjnych. Bo ludzie są bardzo różni i mają swoje słabości. Od tego zacznijmy.

W związku z powyższym - jeżeli są twierdzenia, że doszło do jakichś nieprawidłowości, to bardzo proszę przedstawić na to dowody i prowadzić odpowiednie postępowania. Niech się tym zajmują służby, niech się tym zajmuje prokuratura. Ja nie mam nic przeciwko temu.

I tu postawmy kropkę. Czas po prostu nas dognał, dopadł i pokonał. Dziękuję bardzo za zaproszenie i za rozmowę. To była rozmowa z Prezydentem Andrzejem Dudą - jeśli ktoś włączył dopiero teraz, to właśnie informujemy. Bardzo Panu serdecznie dziękuję, Panie Prezydencie. Kłaniam się nisko, do widzenia.

Dziękuję, Panie Redaktorze. Życzę miłego dnia naszym słuchaczom i widzom.
PUBLIKUJ NA FB

Czytaj także:


prezydent.pl

Szanowny Użytkowniku!


Aby móc korzystać z niniejszego portalu niezbędna jest Twoja zgodna na instalację w Twojej przeglądarce "plików cookies". Proces ma związek z elementarną funkcjonalnością portalu. W cookies przechowywane są informacje o wspomnianej wyżej zgodzie oraz ewentualna fraza wpisana w wyszukiwarce.

Dla celów statystycznych gromadzone są jedynie adresy odwiedzanych stron bez jakiegokolwiek powiązania z danym użytkownikiem. Dołożono wszelkich starań by wszelkie procesy miały charakter jawny, a użytkownik miał całkowitą kontrolę nad utrwalonymi danymi (COOKIEs) - w portalu nie są wykorzystywane sesje.

W każdej chwili możesz zmienić swoją decyzję poprzez usunięcie plików cookies w swojej przeglądarce. Jeśli nie zgadzasz się na instalację plików cookies, w myśl obowiązujących przepisów prosimy o opuszczenie niniejszego portalu.

POLITYKA PRYWATNOŚCI ORAZ COOKIES
Informacje ogólne

Niniejszy dziennik wydawany jest przez TOPORTAL PRODUCTION Tomasz Staszewski z siedzibą w Raciborzu przy ul. gen. Jarosława Dąbrowskiego 39 lok.1, 47-400 Racibórz (NIP: 6391163642,email:redakcja@toportal.pl) zwanym dalej WYDAWCĄ.
Polityka prywatności oraz cookies

Niniejszy portal wykorzystuje technologię cookies. Proces ma związek z elementarną funkcjonalnością portalu. W ramach cookies przechowywane są informacje:
- status zgody dotyczący niniejszej polityki prywaatności oraz cookies
- zakodowana ewentualna fraza, wpisana przez użytkownika w wyszukiwarce portalu

Podmiotem zamieszczającym na urządzeniu końcowym Użytkownika (w przeglądarce internetowej) pliki cookies oraz uzyskującym do nich dostęp jest WYDAWCA.

W kontekście połączeń www, dla celów statystycznych, WYDAWCA gromadzi jedynie adresy odwiedzanych stron bez jakiegokolwiek powiązania z danym użytkownikiem. Oznacza to, iż WYDAWCA nie zapisuje w bazie danych jakichkolwiek informacji identyfikujących użytkownika. Ponadto w portalu nie są wykorzystywane sesje.

Niezależnie od powyższych faktów, pewne dane mogą być rejestrowane niezależnie przez firmę hostingową (nr. ip). W związku z powyższym WYDAWCA zawarł stosowną umowę POWIERZENIA PRZETWARZANIA DANYCH OSOBOWYCH z firmą hostingową H88 S.A. z siedzibą w Poznaniu, ul. Franklina Roosevelta 22, 60-829 Poznań, wpisaną do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego przez Sąd Rejonowy Poznań – Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, VIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS: 0000612359, NIP: 7822622168.

Administratorem danych osobowych jest WYDAWCA.

Zgodnie z RODO, każdemu użtykownikowi przysługuje prawo do:
- dostępu do swoich danych oraz otrzymania ich kopii
- korekty swoich danych
- usunięcia, ograniczenia lub wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania
- przenoszenia danych
- wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Kontakt z WYDAWCĄ został zawarty na wstępie niniejszego dokumentu.

WYDAWCA zastrzega sobie prawo do naniesienia zmian w niejszym dokumencie. Każdorazowa zmiana skutkować będzie koniecznością wyrażenia przez Użytkownika akceptacji zamieszczonej treści (wyskakujące okno).