2020-01-06

Wywiad Prezydenta RP dla TVP.

Panie Prezydencie, ostatnie wydarzenia w Iraku na Bliskim Wschodzie muszą niepokoić. Iran zapowiedział odwet w stosunku do Ameryki. Amerykański Prezydent dziś, w ramach ostrzeżenia, mówi: Jeśli Iran zaatakuje Amerykanów, to mamy już namierzone 52 ważne cele w Iranie. I to trzeba traktować jako ostrzeżenie. Polska jest bliskim sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. I moje pytanie brzmi: czy nasz kraj jest bezpieczny?

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda: Powinniśmy, Pani Redaktor, ten nasz dzisiejszy, wieczorny program z Pałacu Prezydenckiego zacząć od życzeń, bo zaczął się Nowy Rok. Powtórzę, bo noworoczne życzenia już składałem w formie orędzia, ale jeszcze raz: życzę wszystkim moim rodakom dobrego, spokojnego roku. Mam nadzieję, że to będzie dobry rok dla Państwa, dla nas wszystkich. Mam nadzieję, że to będzie dobry rok dla Polski.

I w tym kontekście pytanie o bezpieczeństwo naszego kraju, które Pani Redaktor zadała na wstępie, jest rzeczywiście bardzo ważne. To oczywiste, że ta sytuacja na Bliskim Wschodzie jest niepokojąca dla wielu osób, ale przede wszystkim trzeba powiedzieć kilka kwestii. Po pierwsze: sytuacja jest przez nas bardzo szczegółowo monitorowana i cały czas się tym zajmujemy. Zresztą zaraz po tym, kiedy to zaistniało, tego samego dnia, wydałem komunikat. W porozumieniu, bo wcześniej pracowaliśmy z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego, konsultowałem się z Ministrem Spraw Zagranicznych Panem Jackiem Czaputowiczem, rozmawiałem także z Ministrem Maciejem Langiem [wiceszefem MSZ], który jest specjalistą od Bliskiego Wschodu, rozmawiałem także z innymi ekspertami, którzy doskonale znają ten teren, byłymi polskimi ambasadorami, choćby w Iranie. I jednoznaczny pogląd był taki: Polska nie uczestniczy w tym wydarzeniu. Polacy i Polska mają dobrą relację w Iranie. Myśmy w żaden sposób w tym udziału nie wzięli i nie ma żadnych sygnałów, aby było jakiekolwiek niebezpieczeństwo dla Polski czy dla Polaków w tym momencie, wynikające z tego zdarzenia.

Natomiast, oczywiście, eksperci mówili: można się spodziewać różnych działań, które będą podejmowane wobec Stanów Zjednoczonych, wobec placówek dyplomatycznych Stanów Zjednoczonych, wobec wojsk Stanów Zjednoczonych. I stąd choćby te sytuacje, które miały miejsce, choćby w ciągu ostatnich godzin, dni, że spadły pociski gdzieś niedaleko bazy, w której stacjonują żołnierze amerykańscy. Z tego punktu widzenia jak gdyby potwierdzają to, co mówili eksperci: to niebezpieczeństwo rzeczywiście może być.

Co my robimy? Bo oczywistą sprawą jest, że mamy swoich żołnierzy cały czas jeszcze w Iraku. Ci żołnierze nie pełnią dzisiaj absolutnie żadnej misji wojennej. To nie jest żadna misja bojowa, to jest misja szkoleniowa o charakterze stabilizacyjnym. Więc można śmiało mówić, że to jest misja realizowana w celach pokojowych.

Oczywiście, natychmiast skontaktowaliśmy się z naszym kontyngentem, rozmawialiśmy z nimi, jak wygląda sytuacja, czy jest zagrożenie. Podjęto decyzję, by zawiesić na razie działanie naszego kontyngentu. Te właśnie działania szkoleniowe, które były tam prowadzone, w tej chwili są zawieszone właśnie po to, by zwiększyć poczucie bezpieczeństwa żołnierzy i by zmniejszyć prawdopodobieństwo tego, że ewentualnie, w czasie takich działań, mogłoby dojść do jakiegoś, zakładam, przypadkowego popadnięcia naszych żołnierzy w problemy wynikające z akcji, które zostały podjęte przez armię Stanów Zjednoczonych za decyzją Pana Prezydenta Donalda Trumpa.

Bardzo mocno chcę podkreślić: monitorujemy tę sytuację. Nie ma w tej chwili żadnych sygnałów o tym, by było jakiekolwiek niebezpieczeństwo dla Polski czy jakiekolwiek niebezpieczeństwo dla polskich obywateli wynikające z tych zdarzeń.

Ale, rzecz jasna, jest to sytuacja, która może eskalować w różnych kierunkach. Było spotkanie w Białym Domu - rozmawiałem z naszym ambasadorem, było spotkanie koalicji anty-DAESH przeciwko tzw. państwu islamskiemu, w której my uczestniczymy, gdzie Amerykanie informowali o działaniach, które podjęli. I przedstawiali swoją diagnozę sytuacji, i w tej diagnozie sami przedstawiciele administracji Stanów Zjednoczonych mówili, że nie przewidują, aby w związku z wydarzeniami doszło tam, na tym terenie, do eskalacji wojennej. Bo trzeba sobie jasno powiedzieć: eskalacji wojennej jako kwestii otwartego konfliktu zbrojnego tam nie ma, aczkolwiek można się, niestety, spodziewać działań o charakterze terrorystycznym.

Panie Prezydencie, ale to parlament iracki przyjmuje rezolucję o tym, że wojska amerykańskie i ich sojusznicy mają opuścić Irak, a my jesteśmy, jak Pan powiedział, w tej koalicji, nie napawa optymizmem.

No tak, Pani Redaktor, ale my tam jesteśmy przede wszystkim dla Iraku. My byliśmy tam po to, żeby w Iraku przywrócić spokój, pokój, po to, żeby rozwiązać konflikt wojenny, który tam powstał przed kilkunastu laty. I cały czas po to służyli tam polscy żołnierze, wypełniając misję, przyjaźniąc się z lokalną ludnością, służąc ludziom. Jeżeli władze Iraku nie będą chciały, żeby nasz kontyngent był w ich kraju i pomagał im - bo dzisiaj im pomaga - i taka też będzie wspólna decyzja sojusznicza, bo - pamiętajmy - że jesteśmy tam w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego i to również są nasze zobowiązania, to oczywiście, że my wycofamy naszych żołnierzy. Jeżeli nie będą chcieli, by oni pomagali w Iraku i nie będzie problemu z naszymi sojusznikami, byśmy taką decyzję podjęli, to powiemy naszym żołnierzom, by wracali do domu. Nie ma tutaj problemu, taka decyzja oczywiście zostanie podjęta. Władze Iraku mają prawo do suwerennych decyzji. Rzeczywiście, na razie taką rezolucję podjął parlament. Czy rząd będzie ją wykonywał i jak będzie ją wykonywał - przekonamy się.

Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo polskich żołnierzy, dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo polskich obywateli. Dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo naszego kraju i wszystkie działania są temu podporządkowane.

Panie Prezydencie, czy w związku z tymi wydarzeniami zwoła Pan Radę Gabinetową i Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Tego domaga się opozycja.

Nie widzę problemu w tym, czy zwoływać Radę Bezpieczeństwa Narodowego. RBN zwoływałem, owszem, to prawda, wtedy, kiedy podejmowane były strategiczne decyzje, bo byliśmy organizatorem szczytu NATO w Warszawie. Szczytu, który podejmował decyzję o ustanowieniu obecności wojsk NATO-wskich, m.in. armii Stanów Zjednoczonych na wschodniej flance, a więc również i w Polsce. To były fundamentalne, strategiczne decyzje podejmowane na - mam nadzieję - dziesięciolecia. I była to kwestia bezpieczeństwa Polski, bo szczyt NATO odbywał się tutaj, u nas, w Warszawie, więc pojawiła się kwestia ewentualnego zagrożenia terrorystycznego. Zaraz potem były Światowe Dni Młodzieży. To były sytuacje, które rzeczywiście wymagały tego, by tutaj, w kraju, była jedność i spokój. Dlatego usiedliśmy wtedy w ramach Rady Bezpieczeństwa Narodowego: rządzący i opozycja pod wodzą Prezydenta.

Natomiast dzisiaj takiego problemu - o charakterze szeroko, wieloletniostrategicznym - nie ma. Dzisiaj mamy właściwie dwa problemy, dwie kwestie: zagrożenie, które jest na Bliskim Wschodzie, ale które - powtarzam jeszcze raz - nie ma dzisiaj bezpośredniego oddziaływania na Polskę, ani na polskich obywateli i mamy problem uroczystości, które będą się odbywały w związku z 75. rocznicą wyzwolenia obozu Auschwitz.

Normalnie te uroczystości od lat, od 2005 roku, kiedy dzień 27 stycznia został uznany Dniem Pamięci Ofiar Holokaustu przez ONZ, odbywają się na terenie niemieckiego, nazistowskiego obozu Auschiwtz- Birkenau pod egidą muzeum, które zawiaduje tym terenem, także z udziałem polskich władz i także, oczywiście, z bardzo szerokim udziałem zaproszonych gości z całego świata, a przede wszystkim Ocalałych z Zagłady. I w tym roku również te uroczystości będą miały miejsce. To jest dla nas najważniejszy moment, jeśli chodzi o 75. rocznicę wyzwolenia niemieckiego, nazistowskiego obozu zagłady Auschiwtz-Birkenau.

Natomiast jest organizowane także i w Jerozolimie, w Yad Vashem, spotkanie, które nazywa się Światowym Forum Holokaustu, które odbywa się od pięciu lat w różnych miejscach na świecie. Jest ono organizowane przez prywatną fundację i ta fundacja znów zaprosiła przywódców z całego świata. Będzie tam obecny, jako główny gość, jak często słyszymy, Prezydent Władimir Putin, będą obecni przedstawiciele Francji, Niemiec i innych krajów i również my - ja jako Prezydent Rzeczypospolitej - mamy tam zaproszenie. Ale zwróciłem się do organizatorów z jednym, zasadniczym oczekiwaniem: że jako przedstawiciel kraju, którego najwięcej obywateli - bo najwięcej obywateli polskich zostało zamordowanych bestialsko przez nazistowskich Niemców w obozie koncentracyjnym Auschiwtz-Birkenau - również będę mógł tam zabrać głos. Tymczasem okazuje się, że będzie mógł przemawiać Prezydent Putin, że będzie mógł przemawiać Prezydent Niemiec Pan Prezydent Steinmeier, że będzie mógł przemawiać Prezydent Francji, która miała wtedy rząd współpracujący z nazistowskimi Niemcami, ale Prezydent Polski nie będzie mógł przemówić - na to nie ma zgody organizatorów. Z czym takim się absolutnie nie zgadzam.

Panie Prezydencie, prowadzone są rozmowy ze stroną izraelską, na jakim etapie one są, czy pojedzie Pan do Jerozolimy?

Oczywiście cały czas tę sprawę rozważam, jesteśmy cały czas na bieżąco w kontakcie z władzami izraelskimi, także przede wszystkim poprzez naszą Ambasadę, poprzez Ambasadora Marka Magierowskiego, który cały czas prowadzi tam rozmowy, a przede wszystkim w kontakcie z instytutem Yad Vashem, w którym to się odbywa, z jego władzami, i z władzami fundacji, która to wydarzenie organizuje.

Dla mnie warunkiem koniecznym jest to, abym jako Prezydent Polski mógł zabrać tam głos obok innych Prezydentów, obok Prezydenta Putina, obok Prezydenta Steinmeiera, żebym o cierpieniu Polaków, także polskich Żydów, polskich obywateli, mógł tam mówić, o stratach jakie ponieśliśmy w wyniku II wojny światowej, Holokaustu i tego, w jaki sposób II wojna światowa na nas spadła, w jaki sposób została wywołana, abym mógł mówić o prawdzie historycznej, prawdzie, która niestety w ostatnim czasie jest zakłamywana.

Panie Prezydencie, a propos prawdy, to wróćmy do kłamliwych słów Prezydenta Rosji Władimira Putina, który zasugerował, że Polska ponosi odpowiedzialność za II wojnę światową, za Holokaust - w skrócie, to były okrutne słowa i bardzo brzydkie. Czy w Pana ocenie Polska zareagowała adekwatnie do sytuacji, czyli wezwanie Ambasadora Rosji, oświadczenie Premiera?

Oczywiście uważam, że zareagowaliśmy adekwatnie do sytuacji, dlatego, że odczytaliśmy to, i ja, i eksperci, jako prowokację po prostu skierowaną pod naszym adresem, przede wszystkim właśnie przed tymi wielkimi uroczystościami. I uznaliśmy w związku z tym, że jakakolwiek gwałtowna reakcja wywołałaby tylko awanturę, która prowadziłaby do nie wiadomo jakich skutków i że skoro Prezydent Putin podjął decyzję, żeby w tak drastyczny sposób się wypowiedzieć, to znaczy, że miał w tym swój cel.

Nie ma tutaj przypadkowych wypowiedzi. Tym celem w naszym przekonaniu było sprowokowanie nas. My sprowokować się nie daliśmy.

Bardzo dobrze zachowała się światowa opinia publiczna. Było z całego świata bardzo wiele głosów potępiających tę wypowiedź, zaprzeczających tym wypowiedziom. Myśmy się zachowali w sposób bardzo stonowany i wyważony - taka była nasza decyzja. Podjęliśmy decyzję o interwencji MSZ, MSZ wezwało rosyjskiego ambasadora. Następnym krokiem wobec rosyjskich odpowiedzi było oświadczenie Premiera.

Nie było pewności o tym, że ja będę mógł w sposób bezpośredni w tej sprawie dyskutować na wystąpienia z Prezydentem Władimirem Putinem, było wielkie ryzyko, że taka sytuacja nie będzie mogła mieć miejsca, w związku z czym nie ryzykowaliśmy wystąpienia polskiego Prezydenta, które spotkałoby się z odpowiedzią, nie wiem, ambasady rosyjskiej, bo nie o to nam chodziło. Nie na tym polega cała rzecz.

Chcemy mieć głos wtedy, kiedy są sytuacje ważne. Tak, jak ja mówiłem o polskich sprawach i o prawdzie historycznej, o tym jak Polacy i Polska cierpieli w 1939 roku, kto wywołał II wojnę światową - że to była napaść najpierw nazistowskich Niemiec na Polskę, a potem Rosji stalinowskiej, Rosji sowieckiej w 1939 roku na mocy paktu Stalin-Hitler nazywanego też Paktem Ribbentrop-Mołotow, ale w istocie był to pakt między Stalinem i Hitlerem zawarty 23 sierpnia 1939 roku, który skutkował de facto wybuchem II wojny światowej i napaścią - najpierw niemiecką, a potem sowiecką na Polskę we wrześniu, która doprowadziła do rozbioru Polski w tamtym momencie. Takie były fakty.

I cieszę się ogromnie, że 1 września, w 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej delegacje z prawie 50 krajów, które były w Warszawie, w tym prawie 20 prezydentów usłyszało jak była wtedy rzeczywiście sytuacja. I jak wygląda prawdziwa historia tamtych dni. To było niezwykle ważne.

Cieszę się również, że wcześniej miałem możliwość mówienia o tym w czasie konferencji prasowej w Stanach Zjednoczonych, przed Białym Domem, kiedy staliśmy przed dziennikarzami razem z Prezydentem USA Panem Donaldem Trumpem. Jedna z dziennikarek amerykańskich zadała to pytanie - właśnie o problem relacji polsko-rosyjskich. Ja wtedy powiedziałem: te relacje historycznie są bardzo skomplikowane. Tak, one są bardzo skomplikowane, ponieważ myśmy byli przez Rosję wielokrotnie napadani. To jest nasze historyczne doświadczenie.

To nie uprawnia do sugerowania kłamstw w opinii publicznej...

Ale Pani Redaktor, dzisiaj historycy mówią mi, że Pan Prezydent Władimir Putin realizuje ideologię, którą można nazwać ideologią neostalinowską. To jest swoisty rewizjonizm neostalinowski. Tak nazywają historycy, dzisiaj specjaliści również od Rosji, profesorowie tę politykę ideologiczną, którą realizuje Pan Prezydent Putin.

Realizuje ją ze szkodą dla Rosjan i ze szkodą dla rosyjskiego państwa. Bo w moim przekonaniu, dzieje się to właśnie ze szkodą dla nich. I jeszcze w dodatku, żeby pokazać, jak dalekie jest zafałszowanie w tym momencie powołuje się często, zresztą niedawno na odsłonięciu pomnika Aleksandra Sołżenicyna, który przecież był stalinowskim więźniem, i który o Pakcie Ribbentrop-Mołotow czyli pakcie Stalin-Hitler jasno mówił, że był to pakt zbrodniczy, który doprowadził do wybuchu II wojny światowej, który tak naprawdę wyrządził krzywdę nie tylko Polakom, ale wyrządził także krzywdę Rosjanom i innym narodom.

Panie Prezydencie, ma Pan rację, że świat jednoznacznie zareagował stając po naszej stronie, mówiąc jaka jest prawda historyczna. Zresztą amerykańskiej Ambasador dostało się od strony rosyjskiej, że źle uczyła się historii w szkole. Ale opozycja kontestuje, w kraju. Nie cała, część opozycji, oprócz PSL. Po pierwsze: za późno, po drugie: nie było Rady Bezpieczeństwa Narodowego, a przede wszystkim: Prezydent naszego kraju nie zabrał głosu.

Pani Redaktor, tak, jak powiedziałem - my pracowaliśmy z Panem Premierem, pracowaliśmy z ministrem spraw zagranicznych, pracowaliśmy z historykami, podjęliśmy decyzje, które miały charakter strategiczny. Gdybym ja chciał na tym tle prowadzić sobie jakąś kampanię to pierwszy bym pobiegł do mediów, tak jak uczyniło to w tym czasie wielu polityków, zwłaszcza opozycji - tych, którzy zapowiadają, że będą kandydatami w wyborach prezydenckich, najbliższych, zbliżających się. Bo to było najprostsze rozwiązanie.

Ale ja jestem Prezydentem RP, mam obowiązki wobec Polski, muszę przede wszystkim myśleć o polskich sprawach. Bo to jest najważniejsze. A działaniem odpowiedzialnym w polskich sprawach było w tym momencie zaplanowanie pewnej strategii, która nie będzie strategią prowokacji, nie będzie strategią wchodzenia w daremny awanturniczy spór, tylko będzie strategią mówienia wtedy, kiedy słyszy to świat. Świat nie słyszy każdej wypowiedzi gdziekolwiek emitowanej, świat słyszy wypowiedzi, które są w ważnych punktach.

Dlatego nie będzie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, która będzie kolejną okazją to tego, żeby ten problem rozgrywać wewnątrz Polski politycznie, jak to robią dzisiaj niestety politycy opozycji. Atakowała mnie Pani Kidawa-Błońska zaraz po tym, jak 27 grudnia, dzień po świętach, kiedy wielu ludzi było jeszcze w świątecznej atmosferze, ja tutaj, w Pałacu Prezydenckim, spotykałem się z ekspertami i właśnie o tej sprawie dyskutowałem. I właśnie tę strategię wtedy planowałem, rozmawiałem z Panem Premierem. Gdzie zaraz później Marszałek Senatu Pan Grodzki zaprasza do siebie Ambasadora Rosji - uśmiechają się, robią sobie razem zdjęcia ?. Nie da się w ten sposób prowadzić polskiej polityki.

Dlatego nie będzie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, bo jej zwoływanie ma wyłącznie podtekst polityczny i ma wyłącznie służyć celom jakiejś kampanii, którą ktoś chce prowadzić po stronie opozycyjnej.

Natomiast podjąłem decyzję i poinformowałem już o tym Pana Premiera, że na najbliższy wtorek 7 stycznia na godz. 14 w Pałacu Prezydenckim zwołuję Radę Gabinetową, czyli spotkanie Prezydenta RP i rządu całego, gdzie będziemy się zastanawiali nad strategią dalszego działania po tym wszystkim, co już do tej pory wspólnie zrobiliśmy. W dwóch kwestiach, dlatego, że one w jakimś sensie - jeżeli ktoś spojrzy na to globalnie - się łączą.

Z jednej strony tego, co będzie się działo w najbliższym czasie również i w Izraelu w związku z obchodami 75. rocznicy wyzwolenia obozu zagłady Auschwitz-Birkenau, ale z drugiej strony, także i sytuacji na Bliskim Wschodzie, bo - jak doskonale wiemy - Bliski Wschód to także Izrael.

I to są kwestie ważne. To jest także kwestia rosyjskiej polityki, jakiej można się w tym kontekście spodziewać. To się przekłada na wiele bardzo ważnych tematów, czy może się przełożyć, także i tematów gospodarczych. Bo gdyby, co mam nadzieję nie nastąpi, dochodziło do jakiejś eskalacji jednak na Bliskim Wschodzie, to my musimy być na to przygotowani, również gospodarczo i o tym trzeba dyskutować. I temu właśnie ma służyć spotkanie Prezydenta z Premierem i całym rządem, czyli wszystkimi ministrami.

Bo to z jednej strony jest kwestia polityki historycznej, z drugiej strony jest kwestia polityki surowcowej, z trzeciej strony jest kwestia polityki militarnej. Generalnie to są bardzo poważne kwestie bezpieczeństwa, które wymagają spotkania władzy wykonawczej.

Tak uznałem, żeby nadać temu rzeczywiście poważną rangę Rady Gabinetowej i w takiej formule spotkamy się w najbliższy wtorek i o konkluzjach tego spotkania oczywiście opinia publiczna zostanie poinformowana. Ale to wymaga przede wszystkim poważnej, rozważnej pracy. My razem pracujemy od dawna, nie pracowaliśmy jeszcze w formule Rady Gabinetowej, ale sytuację mamy rzeczywiście wyjątkową - połączenie kontekstu współczesnego z kontekstem historycznym, co bardzo trudno jest w tej chwili rozdzielić.

Natomiast może być Pani Redaktor spokojna i nasi widzowie też mogą być spokojni - te tematy są naprawdę cały czas analizowane, my na bieżąco analizujemy również sytuację bezpieczeństwa. Mamy bardzo duże doświadczenie zdobyte na przestrzeni ostatnich lat - i polityczne, i w zakresie zapewniania bezpieczeństwa polskim obywatelom. Zrobiliśmy bez żadnego zagrożenia szczyt NATO w Warszawie, Światowe Dni Młodzieży, olbrzymie wydarzenia, COP24, gdzie przyjechali do Katowic przywódcy z całego świata. Daliśmy radę. I Polska jest zabezpieczona i w zakresie działania antyterrorystycznego, i w zakresie bezpieczeństwa. Wszystkie te kwestie są na bieżąco monitorowane. Pracujemy nad kwestiami strategicznymi, robimy to w sposób aktywny. Po prostu działamy, uważamy, że to jest nasz obowiązek. I my te obowiązki realizujemy, bo tego wymaga polska racja stanu.

Panie Prezydencie, opozycja mówi, że Pan nie zabrał głosu, bo był Pan na urlopie?

Bardzo łatwo jest to powiedzieć. Sądzę, że to politycy opozycji byli na urlopie 27 grudnia, kiedy ja pracowałem tutaj, w Pałacu Prezydenckim. Proszę zapytać Pana Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, byłego Prezydenta RP przez 10 lat, czy Pana Prezydenta Bronisława Komorowskiego, który był moim poprzednikiem na tym niezwykle ważnym dla naszego kraju urzędzie, czy byli kiedykolwiek na urlopie. Prezydent nie ma urlopu, Prezydent musi być dostępny 24 godziny na dobę. Jeżeli Prezydent jest niedostępny, jeżeli Prezydent nie może wykonywać swojej funkcji wtedy Trybunał Konstytucyjny wskazuje, że zastępuje go Marszałek Sejmu lub Marszałek Senatu - specjalny tryb jest powołany do sytuacji, w której Prezydent nie może działać. Prezydent nie ma czegoś takiego, jak urlop.

Prezydent pracuje cały czas. I dla mnie to był trudny czas, nie były to wcale dla mnie ani łatwe święta, ani nie był to łatwy czas poświąteczny. Właśnie dlatego, że kiedy większość, czy bardzo wielu ludzi mogło odpoczywać, ja miałem dużo pracy, dużo spotkań, które wymagały wielu konsultacji, koncentracji. To są bardzo ważne polskie sprawy, a ja odpowiedzialnie podchodzę do wykonywania obowiązków Prezydenta RP. I jeżeli przedstawiciele opozycji mówią, że praca Prezydenta RP, to jest tylko taka praca, która toczy się w mediach, czy przed mediami to znaczy, że nie rozumieją na czym polega rzeczywiście wykonywanie obowiązków Prezydenta RP.

Panie Prezydencie, a propos sygnałów wysyłanych za granicę - Marszałek Senatu Tomasz Grodzki wybiera się 8 stycznia do Brukseli, żeby konsultować przepisy, które dopiero będą procedowane w Senacie, czyli ustawy o sądach. Bardzo oburzyły Pana Marszałka słowa szefa Pańskiego gabinetu, ministra Szczerskiego, który zaapelował do Marszałka o odwołanie tej wizyty i niewpisywanie się jakby w orkiestrę Putina, w tej sytuacji, którą w tej chwili mamy. Bo to jest niszczenie - jak powiedział minister Szczerski - wizerunku Polski za granicą. Co Pan na to powie?

Pani Redaktor, to jeżdżenie na skargi ciągłe do Brukseli i gdzie się da ze strony polityków opozycyjnych rzeczywiście jest męczące i może być dla niektórych osób nawet irytujące, ja bym powiedział. Staram się podchodzić do tego spokojnie, ale przede wszystkim apeluję o odpowiedzialność. Załatwiajmy swoje sprawy na miejscu, szanujmy demokratyczne decyzje, które były podjęte także i przez wyborców.

Oczywiście Pan Marszałek ma prawo się wypowiedzieć, ale temu przede wszystkim służy Senat, proszę bardzo niech Senat najpierw przeanalizuje ustawę, niech będzie to jakaś rzeczowa dyskusja, niech w tej dyskusji zostaną przedstawione jakieś argumenty, a nie żeby to się wszystko sprowadzało do jeżdżenia i skarżenia na Polskę poza granicami kraju, które niestety w bardzo dużej części - jak ja osobiście zdołałem się przekonać, rozmawiając z politykami z Zachodu Europy, którzy mnie także o te sprawy pytali - opiera się zwyczajnie na kłamstwie. Opiera się na rzeczach, które są kompletnie nieprawdziwe o tym, jakie są w Polsce rozwiązania prawne. W tej ustawie są zastosowane rozwiązania prawne, które są w systemach prawnych innych krajów UE, np. Francji, które mają rzeczywiście służyć temu, aby sędziowie nie włączali w debatę, w dyskusję, w życie polityczne kraju.

Dlaczego? Dlatego, że zdarza się i to wcale nie tak rzadko, że sędziom przychodzi rozstrzygać jako sądom sprawy, które ocierają się o politykę i muszą być tutaj wiarygodni.

Strona, która staje przed sądem niezależnie od tego jakie ma poglądy nie może mieć poczucia, że sędzia ma odmienne poglądy, w związku z czym jest zagrożona tym, że wyrok będzie stronniczy, bo będzie opierał się na poglądach politycznych, które sędzia gdzieś przedstawiał. To jest sytuacja niedopuszczalna i inne systemy prawne to zabezpieczają.

Natomiast generalnie musze powiedzieć tak: cała ta dyskusja o polskim wymiarze sprawiedliwości w ogromnym stopniu opiera się na tym, że pewna grupa ludzi ze środowiska sędziowskiego nie może przyjąć do wiadomości i pogodzić się z tym, że wprowadzamy rozwiązania, które mają służyć rzeczywistej odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Chociażby za naruszenia zasad etyki sędziowskiej, za zachowania takie, które nie licują z godnością zawodu sędziowskiego. Skandaliczne wyroki, z którymi spotykaliśmy się na przestrzeni ostatnich lat, gdzie sędziowie byli uwalniani przez sądy od zarzutów kradzieży i wracali do orzekania. Jak taki sędzia potem staje przed człowiekiem i ma rozstrzygać jego sprawę, jak ten człowiek się czuje, kiedy taki sędzia, który miał sprawę o kradzież, były ewidentne dowody, ma być tym, który rozsądzi o jego sprawach. To są takie elementy, które dramatycznie psuły opinię o wymiarze sprawiedliwości.

I te działania, które zostały podjęte, zostały podjęte w interesie państwowym, po to, żeby odbudować dobre imię wymiaru sprawiedliwości i po to także, żeby odbudować dobre imię stanu sędziowskiego, które dzisiaj jest w ogromny sposób zniszczone.

Ale Marszałek Grodzki napisał jeszcze list do Komisji Weneckiej, żeby też przeanalizowała te przepisy, które jak powtórzę będą dopiero procedowane w Senacie. Ale chciałam o te słowa oburzenia zapytać, bo Marszałek na słowa szefa Pańskiego gabinetu czyli ministra Szczerskiego odpowiedział, że minister Szczerski nie będzie mówił trzeciej osobie w państwie co ma robić. Natomiast sam nie omieszkał powiedzieć, że nie rozumie dlaczego Pan nie zabrał głosu ws. wypowiedzi Putina - czyli do pierwszej osobie w państwie.

To Pani Redaktor skomentowała tę sytuację. Każdy inteligentny widz rozumie o co chodzi. Większość widzów doskonale widzi jak ta sytuacja wygląda. Ja tego nie będę komentował.

Mówi Pan, że te rozwiązania prawne stosowane są w innych krajach z powodzeniem, nikt tam ich nie analizuje ani z wiceszefową Komisji Europejskiej, ani na jakimkolwiek innych szczeblu czy one są demokratyczne czy nie. Bo są tam uznawane za demokratyczne. Natomiast u nas ta ustawa przez opozycję nie jest nazywana inaczej niż "represyjna" czy "kagańcowa".

Już ostatnio tutaj, u Państwa na antenie mówiłem, że nazywanie tego ustawą kagańcową mnie osobiście zdumiało głęboko. Bo użyła tego osoba bardzo prominentna osoba w środowisku sędziowskim i moim zdaniem takie określenie jest w ogóle obraźliwe wobec sędziów. Ale to już pominę.

To jest ustawa, która ma służyć temu, aby polskie sądy dobrze funkcjonowały i aby naprawiać dobre imię polskiego wymiaru sprawiedliwości. Ta ustawa ma również służyć uspokojeniu sytuacji, ponieważ zachowania, które prezentowali w ostatnim czasie niektórzy sędziowie były zachowaniami, które wprost w ewidentny sposób - bardzo często tego nawet nie kryli - miały prowadzić do wywołania swoistej anarchii.

Obowiązkiem władz państwowych jest zaprowadzanie porządku i podejmowanie działań, aby ten porządek w jak największym stopniu został zachowany. To także kwestia bezpieczeństwa Polski. I w możliwie najdelikatniejszy sposób, jaki tylko istnieje ku temu, a więc poprzez działania legislacyjne, dzisiaj próbuje się to zrobić.

Dla mnie ta sytuacja jest zrozumiała, myślę, że ona jest także zrozumiała także dla bardzo wielu ludzi w Polsce, którzy oczekują, że sądy będą dobrze funkcjonowały i wykonywały swoje obowiązki wobec obywatela. To nie jest tak, że obywatele są dla sądów. Nie. To sądy są dla obywateli, sądy mają służyć obywatelom, wydając wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, a nie widzimisię jakiś osób.

Panie Prezydencie, wybory prezydenckie w tym roku, w maju. Poznajemy coraz więcej nowych kandydatów, osób, które już zadeklarowały, że będą kandydować, choć kampania jeszcze się nie rozpoczęła. Czy ma już Pan jakieś obawy, patrząc na ten peleton?

Przede wszystkim patrząc na ostatnie wydarzenia i na to, jak wszystkie sprawy są upolityczniane, także te międzynarodowe Polski, które wymagają dużego spokoju i odpowiedzialności w działaniu, to jeżeli tu mam obawy, to mam obawy, co do tego, co podejmują niektórzy, prawdopodobnie przyszli kandydaci w wyborach prezydenckich. Nie liczą się w ogóle z tym, jaka jest rzeczywiście sytuacja Polski, co jest faktycznie w polskim interesie, i w jaki sposób ten interes powinien być realizowany, tylko liczy się dla nich to, żeby zaistnieć w mediach, żeby zaatakować, nie zważając na to, że są realizowane spokojne strategie. To jest coś co, pełniąc dzisiaj ten urząd, z dużą przykrością obserwuję.

Apeluję o to, żeby jednak, kiedy ta kampania będzie się toczyła, Państwo, którzy będą tymi kandydatami, patrzyli na swoje działania także poprzez pryzmat tego, że Polska nie kończy się na wyborach prezydenckich. To wszystko, co dzieje się w Polsce wywołuje dla niej skutki czasem na dziś, ale czasem na przyszłość, i rzeczy, które się mówi trzeba mówić w sposób odpowiedzialny, a nie na szkodę dla Polski, tylko po to, żeby chwilowo zaistnieć w mediach czy chwilowo zyskać poklask jakiejś grupy społecznej. To jest wielka odpowiedzialność. Prezydentura jest wielką odpowiedzialnością z jednej strony, ale także i samo uczestnictwo w wyborach prezydenckich jest także związane z wielką odpowiedzialnością. I ja o tą odpowiedzialność do wszystkich apeluję. Żeby nie podejmować, zwłaszcza w tych sprawach, które mają charakter międzynarodowy, takich działań o charakterze kampanijnym.

Panie Prezydencie, kiedy poznamy pańską deklarację?

Przede wszystkim realizuję obowiązki prezydenckie, i będę je realizował do samego końca, dotąd, aż taka będzie wola obywateli. To jest dla mnie najważniejsze, bo uważam, że po to właśnie ludzie mnie wybrali, abym realizował te obowiązki z pełną odpowiedzialnością. I staram się w ten sposób to robić. Cieszę się ogromnie z tego, że mogę współpracować z gronem odpowiedzialnych polityków, i spośród tych, którzy siedzą w Sejmie, i spośród tych, którzy dzisiaj tworzą polski rząd. Cieszę się, że dla bezpieczeństwa Polski, na przestrzeni ostatnich lat, tak wiele dobrego zrobiliśmy, że tak wiele dobrego zdziałała także polska dyplomacja. Chociażby przez to, że byliśmy w Radzie Bezpieczeństwa ONZ przez dwa lata, z fenomenalnym wynikiem głosowania, bo 190 państw poparło wtedy naszą kandydaturę. Będziemy członkiem Rady Praw Człowieka ONZ, działamy w wielu formatach międzynarodowych, między innymi udało nam się stworzyć format Trójmorza, który dzisiaj działa, i który przyciągnął także Stany Zjednoczone do współpracy z naszą częścią Europy.

Nasza dyplomacja, wspólnie z dyplomacją litewską, spowodowała, że doprowadziliśmy do istotnej poprawy relacji pomiędzy naszymi krajami, społeczeństwami, czego dowodem były niedawne wspólne obchody pochówku w Wilnie Bohaterów Powstania Styczniowego. Doskonale rozwija nam się współpraca z państwami bałtyckimi i naszymi z sąsiadami. Razem stanowimy dzisiaj wschodnią flankę NATO, gdzie są obecne natowskie oddziały, gdzie obecna jest także armia amerykańska, najsilniejsza armia świata. Mieliśmy także w naszym kraju, i z powodzeniem zrealizowaliśmy, bardzo ważne wydarzenia międzynarodowe: Szczyt NATO, Światowe Dni Młodzieży, Konferencję COP24 - największą na świecie zeszłoroczną konferencję klimatyczną pod egidą ONZ. To są wszystko, mówiąc o tej wielkiej polityce, to są dla mnie powody do dumy z rzeczywiście dobrze realizowanej polityki.

Natomiast jeżeli chodzi o tą wewnętrzną politykę krajową, dla mnie to była i jest przede wszystkim polityka dla ludzi, a więc te wszystkie elementy, które prowadzą do podniesienia jakości życia Polaków, które udało się zrealizować na przestrzeni ostatnich lat. Także i zobowiązania wyborcze, te moje osobiste, którymi było obniżenie wieku emerytalnego, podwyższonego przez Donalda Tuska i jego ekipę, wobec protestów i organizacji związkowych i obywateli. Udało się przywrócić wiek emerytalny, a miało się nie dać tego zrobić. Okazało się, że się udało wypłacić 500 plus, a miało się nie dać, tak mówiono w czasie prezydenckiej kampanii wyborczej. To są wszystko sukcesy, które przyniosły mi wielką satysfakcję, i cieszę się, że mogłem to przez te lata realizować. Póki taka jest wola polskiego społeczeństwa, póty będę to realizował nadal.

Cieszę się, ze mogę dziś współpracować z doskonałą ekipą. Mamy bardzo wiele doświadczeń i cieszę się, że te doświadczenia także przekłuwają się na dalsze nasze sukcesy. Wierzę w to, że ten rok 2020 to będzie kolejny rok polskich sukcesów, w różnych dziedzinach. I w polityce, i w pozytywnych zmianach w kraju, i podnoszeniu poziomu i jakości życia naszych rodaków. Że to także będzie rok naszych sukcesów sportowych, a tych ważnych wydarzeń sportowych będzie dużo. Będą Igrzyska Olimpijskie, będą zmagania naszych piłkarzy w piłkę nożną. Ważnych wydarzeń będzie dużo i trzymam kciuki za wszystkich tych, którym nie jestem w stanie w żaden sposób pomóc, a którzy tutaj są niezależni, jak piłkarze, jak inni sportowcy. Też wierzę w to, że uda nam się dobrze poprowadzić wszystkie te sprawy, na które ja mam wpływ.

/ Prezydent.pl /

fotorelacja  951
fotorelacja  915
fotorelacja  972
fotorelacja  957


toportal production



herb

TOPORTAL jest dziennikiem zarejestrowanyn w Sądzie Okręgowym w Gliwicach.
kontakt z redakcją dostępny TUTAJ

Korzystając z serwisu użytkownik wyraża zgodę na instalację plików cookies.
Wszystkie materiały są chronione ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Wszelkie powielanie materiałów oraz ich umieszczanie na innych nośnikach zabronione.
Copyright © 2010-2020 TOPORTAL



 

Szanowny Użytkowniku!


Aby móc korzystać z niniejszego portalu niezbędna jest Twoja zgodna na instalację w Twojej przeglądarce "plików cookies". Proces ma związek z elementarną funkcjonalnością portalu. W cookies przechowywane są informacje o wspomnianej wyżej zgodzie oraz ewentualna fraza wpisana w wyszukiwarce.

Dla celów statystycznych gromadzone są jedynie adresy odwiedzanych stron bez jakiegokolwiek powiązania z danym użytkownikiem. Dołożono wszelkich starań by wszelkie procesy miały charakter jawny, a użytkownik miał całkowitą kontrolę nad utrwalonymi danymi (COOKIEs) - w portalu nie są wykorzystywane sesje.

W każdej chwili możesz zmienić swoją decyzję poprzez usunięcie plików cookies w swojej przeglądarce. Jeśli nie zgadzasz się na instalację plików cookies, w myśl obowiązujących przepisów prosimy o opuszczenie niniejszego portalu.

POLITYKA PRYWATNOŚCI ORAZ COOKIES
Informacje ogólne

Niniejszy dziennik wydawany jest przez TOPORTAL PRODUCTION Tomasz Staszewski z siedzibą w Raciborzu przy ul. ks. Stanisława Staszica 9 lok.2, 47-400 Racibórz (NIP: 6391163642,email:redakcja@toportal.pl) zwanym dalej WYDAWCĄ.
Polityka prywatności oraz cookies

Niniejszy portal wykorzystuje technologię cookies. Proces ma związek z elementarną funkcjonalnością portalu. W ramach cookies przechowywane są informacje:
- status zgody dotyczący niniejszej polityki prywaatności oraz cookies
- zakodowana ewentualna fraza, wpisana przez użytkownika w wyszukiwarce portalu

Podmiotem zamieszczającym na urządzeniu końcowym Użytkownika (w przeglądarce internetowej) pliki cookies oraz uzyskującym do nich dostęp jest WYDAWCA.

W kontekście połączeń www, dla celów statystycznych, WYDAWCA gromadzi jedynie adresy odwiedzanych stron bez jakiegokolwiek powiązania z danym użytkownikiem. Oznacza to, iż WYDAWCA nie zapisuje w bazie danych jakichkolwiek informacji identyfikujących użytkownika. Ponadto w portalu nie są wykorzystywane sesje.

Niezależnie od powyższych faktów, pewne dane mogą być rejestrowane niezależnie przez firmę hostingową (nr. ip). W związku z powyższym WYDAWCA zawarł stosowną umowę POWIERZENIA PRZETWARZANIA DANYCH OSOBOWYCH z firmą hostingową H88 S.A. z siedzibą w Poznaniu, ul. Franklina Roosevelta 22, 60-829 Poznań, wpisaną do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego przez Sąd Rejonowy Poznań – Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, VIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS: 0000612359, NIP: 7822622168.

Administratorem danych osobowych jest WYDAWCA.

Zgodnie z RODO, każdemu użtykownikowi przysługuje prawo do:
- dostępu do swoich danych oraz otrzymania ich kopii
- korekty swoich danych
- usunięcia, ograniczenia lub wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania
- przenoszenia danych
- wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Kontakt z WYDAWCĄ został zawarty na wstępie niniejszego dokumentu.

WYDAWCA zastrzega sobie prawo do naniesienia zmian w niejszym dokumencie. Każdorazowa zmiana skutkować będzie koniecznością wyrażenia przez Użytkownika akceptacji zamieszczonej treści (wyskakujące okno).